Kwaśne deszcze stały się problemem całego świata, nie omijają również Polski, zwłaszcza że i nasz przemysł przyczynia się znacznie do emisji substancji zakwaszających opady. W naszym kraju emituje się średnio 1,3 do 1,5 mln ton tlenków azotu (w przeliczeniu na dwutlenek azotu), z czego około 90% emisji to wynik spalania paliw w sektorach energetycznym, ciepłowniczym, transportowym (transport lotniczy i samochodowy). Szczególnie intensywnie zanieczyszczone są: południowa i zachodnia część kraju - to skutek naszej emisji, ale też napływu zanieczyszczeń (zwłaszcza tlenków azotu) z Niemiec, Czech i Słowacji.
Jeśli chodzi o stopień zakwaszenia opadów, to śmiało można stwierdzić, że są one bardzo kwaśne, a ph opadów na terytorium Polski waha się od 4,26 (Śnieżka) do 4,60 (Suwałki). Najwyższy poziom zanieczyszczenia opadów występuje w Sudetach.
A jakie są tego skutki? Zagrożone są ekosystemy wodne (jeziora), niszczeją cenne zabytki (Kraków) i oczywiście największe spustoszenia obserwowane są w polskich lasach. W Sudetach (obszar na pograniczu Polski, Czech i Niemiec nazywany czarnym trójkątem) uszkodzenia lasów przybrały rozmiary klęski ekologicznej.
Rolnictwo w naszym kraju boryka się z kolei z zakwaszeniem gleb. Kwaśne deszcze są co prawda jednym z wielu czynników powodujących erozję gruntów rolnych (wypłukiwanie wapnia i innych minerałów), ale w rejonach w których występują silnie zakwaszone deszcze ich wpływ nabiera dużo większego znaczenia - konieczne staje się specjalne uzdatnianie gruntów, głównie przez nawożenie wapnem.